Burza przeszła 5 km od nas i nic, sąsiedzi mieli grad – to kwestia szczęścia?

137 wyświetleń 3 odpowiedzi
A
anna_mazur (0 pkt)
W lipcu przez nasze miasto przeszedł front burzowy, słyszałem grzmoty, kilka błyskawic, lekka ulewa przez 10 minut. Tymczasem znajomi 5 km na wschód mieli grad wielkości orzecha laskowego i połamane pomidory w ogrodzie. Radarowe animacje z Ventusky pokazywały jedną komórkę burzową, która przesunęła się dokładnie nad nich. Jak bardzo mikroskala decyduje o tym, gdzie komórka burzowa zrzuci największy ładunek?
S
szymon.nowicki (0 pkt)
Dokładnie to samo mamy u nas w okolicach Krakowa – jedna ulica gęsto usiana gradem, dwie przecznice dalej sucho. Komórki konwekcyjne mają rdzeń intensywnych opadów, który może mieć dosłownie 1-3 km średnicy, a grad spada jeszcze węziej, bo jest znoszony wiatrem z konkretnego miejsca w chmurze. To nie kwestia szczęścia w sensie losowym – to fizyka działająca na bardzo małej skali, której po prostu nie da się przewidzieć z wyprzedzeniem dla konkretnej ulicy.
M
majsterkowicz_patrycja (0 pkt)
Ciekawi mnie jedno: te animacje radarowe z Ventusky to były dane co ile minut odświeżane? Bo zastanawiam się, czy radar w ogóle był w stanie pokazać dokładny moment, kiedy komórka była nad znajomymi, czy widzisz to dopiero po fakcie składając obrazki razem.
P
piotr3 (0 pkt)
Nie nazwałbym tego wyłącznie mikrokalą atmosferyczną – duże znaczenie ma też rzeźba terenu i lokalne różnice w nagrzewaniu podłoża, które mogą dodatkowo "przyciągać" lub wzmacniać komórkę w konkretnym miejscu. Twoi znajomi 5 km dalej mogli mieć np. bardziej otwarte pole lub drogę asfaltową, która dodała nieco ciepła konwekcyjnego akurat tam, gdzie komórka przechodziła.