Dlaczego IMGW czasem ogłasza alert 1. stopnia i nic się nie dzieje?
259 wyświetleń
3 odpowiedzi
D
Miałem zaplanowany biwak na Roztoczu w sierpniu, IMGW wydał ostrzeżenie 1. stopnia przed burzami na całe województwo lubelskie. Zostałem w domu, a tymczasem na miejscu był tylko jeden przelotny deszcz i nic więcej. Znajomi, którzy pojechali, pytają mnie czemu rezygnowałem przez alert. Jak powinienem interpretować te ostrzeżenia stopniowe, żeby nie być ani zbyt ostrożnym, ani nierozsądnym?
M
Sam pracuję jako ratownik GOPR i mogę ci powiedzieć, że alert 1. stopnia to w praktyce komunikat 'bądź świadomy, może być nieprzyjemnie', a nie 'zostań w domu'. IMGW ostrzega całe województwo, bo burza faktycznie może uderzyć gdziekolwiek w tym obszarze – ale to nie znaczy, że uderzy wszędzie. Na Roztoczu mogło być spokojnie, a 50 km dalej grad i podtopienia w tym samym czasie. Przy biwaku w lesie ja osobiście przy jedynce jadę, ale mam sprawdzone schronienie i śledzę radar co godzinę przez aplikację.
R
Ale jak w takim razie odróżnić, kiedy jedynka to realne zagrożenie, a kiedy 'na wszelki wypadek'? Pytam serio, bo sam stoję co roku przed takimi decyzjami wyjazdowymi i nie bardzo wiem, na co patrzeć poza samym poziomem ostrzeżenia.
A
Powiem inaczej: problem nie leży w samym ostrzeżeniu, tylko w tym, że traktujesz je jak decyzję zamiast jak dane wejściowe. Ostrzeżenie 1. stopnia to sygnał, żeby śledzić radar burzowy w dniu wyjazdu, a nie żeby rezygnować tydzień wcześniej. Serwisy jak Ventusky czy Blitzortung pokazują w czasie rzeczywistym, czy komórki burzowe rzeczywiście się formują w twoim rejonie – gdybyś to sprawdził rano tamtego dnia, prawdopodobnie zobaczyłbyś, że nic groźnego się nie zbliża.
Zaloguj się, aby brać udział w dyskusji.